PRZYGODA PIĄTA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Wyrządzasz mi krzywdę i przykrość! - zawołał tłuścioch. - Weź choćby tę jedną, co leży na uboczu, najsuciej wykąpana w oliwie i najsrebrniej połyskująca spasionym brzuszkiem, w którym obecnie utkwił samotny a wielce nadobny goździk jakby na znak, iż od owego właśnie miejsca warto tej rozkoszy napocząć.

- Wezmę tedy jeszcze tę jedną pod warunkiem, że będzie-ostatnia.

Podczas gdy jadłem wskazaną mi przez tłuściocha sardynkę, ten ostatni znów klasnął w dłonie i zwrócił głowę do drzwi.

- Kalebasie - zawołał - podaj nam co tchu dwie filiżanki rosołu z pasztecikami.

- Pasjami lubię rosół - zauważyłem.

- A więc pij, póki gorący, ale ostrożnie, abyś nie oparzył warg..

- Paszteciki... znakomite! - rzekłem udając zachwyt.

- Nieprawdaż? - zawołał tłuścioch chuchając i poruszając kolisto rozwartymi wargami, tak jakby smakowicie borykał się ze zbyt gorącym pasztecikiem. - Są to paszteciki mego własnego pomysłu. W ich wonnym i parnym wnętrzu tkwi odrobina jarząbka, źdźbło kapłona, naparstek móżdżku i złotawa krztyna szpiku wołowego. Piękna to zaiste chwila, gdy owe z rozmaitej dziedziny mięsiwa i tłuszczyki wejdą pomiędzy sobą w milczące porozumienie, ażeby wspólnie utworzyć jednolity i niepodzielny smakołyk! Jarząbek zapożyczy smaku od kapłona, kapłon - od móżdżku, aż wreszcie wszystko troje przesiąknie na wskroś wnikliwym szpikiem, aby napęcznieć, wyprzejrzyścieć i przysposobić się do ostatecznego roztajania na szlachetnym podniebieniu pożądanego gościa!

Każde słowo tłuściocha aż do bólu podniecało mój głód i apetyt.. Postanowiłem jednak aż do końca grać powziętą rolę w tej nadziei^ iż tłuścioch zlituje się wreszcie nade mną i uraczy mię choćby jedną rzeczywistą potrawą.

Tymczasem wszakże musiałem zjadać potrawy urojone, które nam podawał urojony Kalebas. Było tych potraw bez liku, tak że w końcu straciłem wszelką rachubę.

Przyszła wreszcie chwila, gdy tłuścioch kazał podać wino i desery. Urojony Kalebas natychmiast spełnił to zlecenie.

- Stół ugina się pod butlami wina - rzekł tłuścioch wskazując pustą powierzchnię stołu. - Czy jesteś znawcą win?

- I owszem - odrzekłem.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 - 


  Dowiedz się więcej
1  Pan Błyszczyński - interpretacja
2  Pan Błyszczyński - analiza
3  Szewczyk - analiza i interpretacja



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA PIĄTA




    Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)


    Imię:
    E-mail:
    Tytuł:
    Komentarz:
     





    Tagi: