PRZYGODA TRZECIA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Mówiąc to Diabeł Morski pierzchnął nagle z mego snu. Zbudziłem się niezwłocznie, pełen dziwnych, nieodpartych marzeń o płomiennej Serminie, której serce uderza tysiąc dwieście pięćdziesiąt trzy razy na minutę. Długom walczył z pokusą odjazdu w kraje nieznane, kędy czeka na mnie tak czarowna królewna. Długom i nadaremnie powtarzał w duchu, iż sen jest złudą, a cała opowieść Diabła Morskiego - zmyśloną bajką. Nie mogłem się oprzeć słodkiej pokusie wiary w to, w co wierzyć chciało mi się na oślep. Pewnego dnia uwierzyłem wreszcie w istnienie płomiennej królewny i w jej niecierpliwe wyczekiwanie mego przyjazdu. Jednocześnie zapadło we mnie mocne postanowienie natychmiastowego udania się w podróż do krajów nieznanych. Wuj Tarabuk tym razem po osobliwym wyrazie mych oczu zgadnął zatajoną we mnie chęć podróży.

- Widzę, że znów chcesz na czas nieokreślony opuścić swego chorego wuja. Z oczu ci to patrzy! Nieprawdaż, Sindbadzie?

- Nie zapieram się mych zamiarów - odrzekłem spuszczając nieco oczy.

- Nie zapierasz się? - szepnął wuj głosem przerażonym. - Dobrze robisz, że się nie zapierasz. W każdym razie stokroć jest lepiej niedopierać się niż zapierać. Kiedyż odjeżdżasz?

- Natychmiast.

- A więc... do widzenia!

- Do widzenia!

Tegoż dnia byłem w Balsorze, a nazajutrz olbrzymi okręt unosił mię po morzu do krajów nieznanych.

Dzień był tak upalny, że kapitan postanowił po kilku godzinach podróży przybić chwilowo do brzegu, ażeby dać możność załodze - gwoli ochłody - zażycia kąpieli morskiej. Cała tedy załoga wysiadła na brzeg i po chwili setka obnażonych ciał ludzkich z radością pogrążyła się w wodzie.

Obnażyłem się na ostatku i ja i złożywszy ubranie na brzegu wskoczyłem do wody i dałem nura, gdyż pływać umiałem doskonale.

Podczas gdym się kąpał, Diabeł Morski wypłynął nagle na brzeg i poskoczył na brzuchu wprost do mego ubrania. Domyśliłem się, iż chce znów włożyć mi do kieszeni ów list przeklęty, który mi tyle klęsk i nieszczęść przyczynił. Odpłynąłem jednak zbyt daleko od brzegu i nie mogłem już mu w czas przeszkodzić. W pierwszej chwili miałem zamiar okrzykiem zwołać na pomoc całą załogę, lecz w porę powściągnąłem się od owego krzyku. Znajomość moja z Diabłem Morskim mogła, jak zazwyczaj, zbudzić rozmaite podejrzenia i całą załogę przeciwko mnie usposobić. Albo odwrócono by się ode mnie, albo - co gorzej - poniechano by mnie na brzegu. Musiałem więc milcząc patrzeć na to, jak Diabeł Morski pilnie i starannie wsuwa do mojej kieszeni znany mi dobrze list, a potem bezkarnie wraca do morza, aby się w nim pogrążyć.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 - 


  Dowiedz się więcej
1  Dusiołek - analiza
2  Urszula Kochanowska - wiadomości wstępne
3  Pan Błyszczyński - interpretacja



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA TRZECIA






    Tagi: