PRZYGODA DRUGA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Spojrzałem na jej dno i oczy moje wypełniły się nagle tysiącem skier, gdyż oto dno dziwacznej kotliny było nabite przemieszanymi ze szczerkiem diamentami. Nigdym jeszcze nie widział tylu na raz diamentów. Słońce, rozbite o ich ostrza przezrocze, skrzyło się, drgało, dwoiście i troiście złociło się w ich wnętrzach, migotało nagłymi i znikliwymi gwiazdami, przelewało się po ich grzbietach strumieniami blasków i odblasków, wzbierało falami rozwichrzonych świateł, łamało się na złote trójkąty i na złote krzyże, i na złote pióropusze, i na złote drzazgi, aż wreszcie roziskrzone, rozpląsane wnikało do oczu złotym dreszczem i złotym pyłem. Oczarował mię widok zaklętego dna Kotliny Diamentowej. Zdziwiło mię wszakże zachowanie się skrzydlatego mocarza. Przykucnął na ziemi w samym środku kotliny, rozpostarł płazem skrzydła i jął nimi uderzać po dnie kotliny jak dwoma pierzastymi cepami. Zdziwienie moje nie miało granic. Czułem się w tej chwili tak, jak czuć się może tylko człowiek, który tkwiąc we wnętrzu jaja spogląda przez jego otwór na olbrzymiego ptaka, młócącego skrzydłami ziemię Kotliny Diamentowej. Pomyślałem przy tym, że chyba ta czynność osobliwa nie może trwać długo i że zapewne Rok wkrótce jej poniecha. I rzeczywiście, Rok poniechał swej niepojętej czynności.

Wówczas spostrzegłem, że dzięki wiadomej młócce w skrzydłach jego utkwiło czepliwie mnóstwo diamentów. Przypomniałem sobie, że kruki mają zwyczaj kradzenia klejnotów, i stąd wywnioskowałem, że Rok pochodzi zapewne ze złodziejskiej rodziny jakichś potwornie olbrzymich i rozpanoszonych kruków. Lecz wniosek ten upadł, skórom zmiarkował, że diamenty, w które się Rok zaopatrzył, są niczyje. tedy czynu Roka nie można było nazwać przywłaszczeniem cudzej własności, jeno szlachetnym pozyskaniem wspaniałej zdobyczy.

Postanowiłem i ja ową zdobycz pozyskać. W tym celu powziąłem zamiar opuszczenia mojej kryjówki i pozostania w kotlinie. Gdy Bok ponownie jajo w szpony pochwycił, wysunąłem się niepostrzeżenie z jego wnętrza na ziemię. Rok dał po dawnemu skrzydłom rozmach, niezbędny dla podźwignięcia jaja, obarczonego brzemieniem mojej osoby, lecz ponieważ tego ostatniego brzemienia ubyło, tedy ów nadmierny rozmach poskutkował tak, iż jajo wraz z ptakiem znikło mi z oczu w niebiosach z przesadnie błyskawiczną szybkością, wielce podobną do znikania kuł kolorowych w palcach umiejętnego sztukmistrza. Pozostałem sam w kotlinie.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 - 


  Dowiedz się więcej
1  Bolesław Lesmian - biografia
2  Topielec - analiza i interpretacja
3  Dziewczyna - analiza i interpretacja



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA DRUGA







    Tagi: