PRZYGODA SIÓDMA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Do morza! Do morza! - powtórzyła chórem załoga. Kilku marynarzy rzuciło się na wuja Tarabuka i pochwyciwszy za dłonie, znieruchomiło go na miejscu.

- Nie pozwolę temu człowiekowi nic złego uczynić! - zawołałem nagle, podbiegając do nieszczęsnego wuja. - Jest to mój wuj, którego żadne węzły pokrewieństwa nie łączą z diablicą lub orangutanem!

- Jest to wielki poeta i mój przyjaciel! - zawołał z kolei Chińczyk, zbliżając się do wuja.

- Tym gorzej dla was obydwóch! - odpowiedział stary i wytrawny marynarz. - Wrzucimy was z nim razem do morza!

- Do morza z nimi, do morza! - krzyknęła znowu załoga. Nie wiadomo, czym by się skończyło to smutne nieporozumienie, gdyby nagły a niespodziany wypadek nie odwrócił od nas uwagi kapitana i marynarzy. Odpłynęliśmy już na kilka mil od lądu i okręt nasz bujał na pełnym morzu.

Otaczał nas zmierzch wieczorny, który co chwila gęstniał zapowiadając noc ciemną.

W tym zmierzchu znienacka błysnęło jakieś światło purpurowe, kołyszące się na miarowo rozechwianych falach.

Światło zdawało się piętrzyć na morzu i coraz zbliżało się do naszego okrętu.

Kapitan pochwycił lunetę i spojrzał przez nią w ową purpurę.

- Baczność! - zawołał po chwili. - Widzę okręt, zwany Purpurowcem. Załoga jego składa się z okrutnych kobiet-olbrzymek, które zajmują się rozbojem na morzu. Warkocze ich są purpurowe, a twarze piękne i straszne zarazem. Kobiety owe napadają na zbłąkane okręty, biorą w niewolę załogę i sprzedają swych niewolników czarodziejom, którzy zamieszkują wyspy zaklęte. Trudno im stawić opór, gdyż są nadzwyczaj silne. Nic nam jednakże nie pozostaje, jak tylko walczyć do ostatniej kropli krwi! Bądźmy mężni i odważni! Nie ulęknijmy się przemocy tych olbrzymek! Wstyd bowiem okazać się tchórzem wobec kobiet!

Słowa kapitana wywarły na wszystkich znaczne wrażenie. Marynarze zapomnieli o wuju Tarabuku i o liście diabelskim. Nowe niebezpieczeństwo skupiło uwagę całej załogi. Dzięki zgrozie niespodzianego wypadku wuj Tarabuk nie został wrzucony do morza.

Pomimo ciemnoty wieczoru widzieliśmy wyraźnie kołyszący się na falach Purpurowieć. Czerwone drzewo, z którego był zbudowany, jaśniało dziwnym, szkarłatnym blaskiem niby łuna pożarna. Szkarłatne żagle gęstwiły się na wysokich masztach.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 - 


  Dowiedz się więcej
1  Dusiołek - interpretacja
2  W malinowym chruśniaku - interpretacja
3  Pan Błyszczyński - analiza



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA SIÓDMA




    Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)


    Imię:
    E-mail:
    Tytuł:
    Komentarz:
     





    Tagi: