PRZYGODA PIERWSZA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Słońce ukazało spoza obłoku swój rąbek złoty, potem pół tarczy, aż wreszcie cała tarcza słoneczna zazłociła się na niebie.

Wówczas oczy moje, mrokiem nocnym umęczone, ujrzały z dala przed sobą brzegi wyspy nieznanej, pokryte zielenią drzew olbrzymich. Widok tych brzegów rozweselił moje oczy i moją duszę.

Uczułem teraz, jak głęboko, jak serdecznie kocham te drzewa zielone i te brzegi, które są cząstką matki ziemi, mojej rodzicielki.

Wicher gnał mię właśnie ku tym brzegom, ku tym drzewom, ku tej zieleni. Zbliżałem się do wyspy z szybkością niemal błyskawiczną. Zaledwo pół godziny ubiegło od czasu, gdym wyspę zobaczył, a już dosięgałem jej brzegów. Po chwili belka jednym końcem uderzyła o brzeg wyspy. Chwyciłem dłonią za krzew, który ponad brzegiem zwisał, i wypełzłem z morza na wyspę.

Radość moja nie miała granic! Upadłem na kolana, pochyliłem głowę i całowałem ziemię wonną, ziemię twardą, której powierzchnię czułem teraz pod sobą.

Ucałowawszy tę ziemię wstałem, aby się rozejrzeć dokoła.

Na brzegu dzikiej i pustej wyspy ujrzałem mnóstwo pięknych koni. Jedne biegały powiewając grzywą, drugie pasły się na bujnej trawie, inne stały w miejscu,, dumnie unosząc ku górze pyski i przyglądając mi się oczyma pełnymi zdziwienia. I ja też ze zdziwieniem przyglądałem się im z kolei. Nie rozumiałem bowiem ich obecności na tej dzikiej i pustej z pozoru wyspie.

Głód mi dokuczał. Wyruszyłem więc w głąb wyspy w nadziei, iż mi się uda znaleźć kokosy lub banany i nimi głód zaspokoić.

Uszedłszy sporo kroków postrzegłem grotę. We wnętrzu tej groty siedziało kilkunastu ludzi bogato ubranych.

Zauważyli mię od razu i wybiegli z groty, aby mię zatrzymać.

- Stój! - zawołał jeden z tych ludzi. - Skąd idziesz i dokąd?

- Idę wprost z morza - odrzekłem - zaś dokąd idę... nie wiem.

-- Jesteś zapewne cudzoziemcem?

- Jestem cudzoziemcem. Nazywam się Sindbad. Uniknąłem przed chwilą śmierci, która mi cały dzień i noc całą groziła. Jeśli chcecie, opowiem wam, co się ze mną działo.

- Opowiedz! - zawołali wszyscy chórem. - Lubimy pasjami wszelkie opowiadania, lecz możemy cię słuchać tylko do godziny trzeciej minut pięć. Teraz jest godzina pierwsza, masz więc dwie godziny i pięć minut czasu.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 - 


  Dowiedz się więcej
1  Pan Błyszczyński - interpretacja
2  Cechy charakterystyczne twórczości
3  Pan Błyszczyński - analiza



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA PIERWSZA







    Tagi: