PRZYGODA PIERWSZA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- A ty czemu milczysz? - spytał z kolei Hindbad.

- Milczę dlatego, że nie mam ci nic do powiedzenia! - odrzekłem.

- I ja milczę dlatego, że nie mam ci nic do powiedzenia! - odparł tak samo dumnie Hindbad.

- Czy myślisz, mój panie Hindbadzie, że jestem przewoźnikiem na twoich usługach i że całą drogę będę sam wiosłował?

- Możemy wiosłować na przemian, mój panie Sindbadzie -.-odpowiedział Hindbad i odebrał mi z rąk obydwa wiosła.

Wiosłował niedbale i od niechcenia. Mimo to łódź sunęła szybko, jakby gnana siłą niewidzialną. Strachem mię przejął ten dziwny bieg łodzi, lecz nie chciałem okazać strachu przed Hindbadem. Udałem, żem nie zauważył nawet, iż łódź płynie szybciej, niż płynąć powinna, mimo że Hindbad prawie wcale wiosłami nie poruszał.

Patrzył mi w oczy i milczał, i coraz bardziej znieruchamiał wiosła. Przestał wreszcie zupełnie wiosłować, lecz łódź mimo to płynęła z błyskawiczną szybkością, gnana niewątpliwie siłą niewidzialną.

W milczeniu dobiliśmy do brzegów wyspy króla Miraża.

Wyskoczyłem na brzeg. Hindbad wyskoczył w ślad za mną.

Teraz dopiero zauważyłem, żem na wyspie Degiala spędził cały dzień i noc następną i żem powrócił do państwa króla Miraża akurat w dzień mego ślubu, który dziś właśnie miał się odbyć.

Był poranek.

Udałem się wprost drogą do pałacu, aby powitać jak najprędzej stęsknioną do mnie Piruzę i oczarowanego moją mądrością króla. Szedłem z pośpiechem. Z tym samym pośpiechem szedł w ślad za mną Hindbad. Gdyśmy się do pałacu zbliżali, uczułem nagle, że nogi drętwieją pode mną i że przebieram nimi bezskutecznie, nie poruszając się z miejsca, jak to czasem we śnie się zdarza, gdy się biegnie pozornie, a jednocześnie stoi się w miejscu pomimo wysiłków.

Nadaremnie mocowałem się, z sobą, nadaremnie przebierałem nogami, chcąc zbliżyć się do pałacu. Zdrętwiałe moje nogi poruszały się wprawdzie, ale wciąż na jednym miejscu. Bez wątpienia - byłem zaklęty.

Tymczasem Hindbad wyprzedziwszy mię, sam, beze mnie wszedł do pałacu.

Bezsilny i przerażony czekałem, aż nogi moje pozbędą się dziwnego zdrętwienia. Po chwili zaklęcie pierzchło, zdrętwienie minęło. Mogłem iść swobodnie. Pobiegłem więc do pałacu i udałem się wprost do komnaty królewskiej. Zastałem Hindbada w objęciach króla Miraża, który ze łzami w oczach dziękował mu za szybki powrót, biorąc oczywiście Hindbada za mnie.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 - 


  Dowiedz się więcej
1  Bolesław Lesmian - biografia
2  Urszula Kochanowska - interpretacja
3  Urszula Kochanowska - wiadomości wstępne



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA PIERWSZA




    Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)


    Imię:
    E-mail:
    Tytuł:
    Komentarz:
     





    Tagi: