PRZYGODA SZÓSTA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Do widzenia, młodzieńcze! - odpowiedział Chińczyk z dziwnym uśmiechem na twarzy. - Szanuję w tobie śmiałego podróżnika i poszukiwacza cudów, lecz przede wszystkim - jedynego spadkobiercę wielkiego poety, który obdarzył cię zaszczytnym prawem przedruku.

Na wspomnienie "prawa przedruku" dreszcz lęku i wstrętu przeniknął mię od stóp do głów. Szybko wybiegłem z pokoju i tegoż jeszcze dnia wieczorem byłem w Balsorze. Nad ranem wsiadłem na okręt i gdy okręt odbił od brzegu, poczułem radosną ulgę na myśl, że się coraz bardziej oddalam od straszliwego Chińczyka. Wprawdzie ani wuj Tarabuk, ani Chińczyk nie ścigali mię wcale, gdym do Balsory przed nimi uchodził. Tłumaczyłem to sobie tym, że wuj Tarabuk zbyt się przejął moją obietnicą wręczenia zaklętej królewnie wiadomego wiersza.

Nie przyszło mi nawet do głowy, iż Diabeł Morski znów mię w swych sieciach usidlił. Szkatułkę zaklętą miałem wciąż w kieszeni, ponieważ jednak dotąd ze strony Chińczyka i wuja nie groziło mi żadne niebezpieczeństwo, więc nie zajrzałem do jej wnętrza.

Pamiętałem, iż grozi mi jakaś tajemnicza kara, jeśli ją bez potrzeby otworzę. Teraz wszakże - na pokładzie okrętu - zaczęła mię dręczyć ciekawość, która z każdą chwilą wzrastała.

Okręt płynął chyżo. Zawiązałem rozmowę z marynarzami, którzy od razu poczuli do mnie przyjaźń wielką. Opowiadaliśmy sobie nawzajem swoje przygody na morzu, lecz byłem nieco roztargniony, gdyż korciła mię wciąż obecność w kieszeni owej szkatułki zaklętej. Nie wytrzymałem wreszcie i rzekłem do jednego ze starych i wytrawnych marynarzy:

- Ciekawy jestem, co byś na moim miejscu uczynił? Znajduję się bowiem w położeniu bardzo trudnym, a nawet dwuznacznym. Jeden z przyjaciół dał mi na drogę szkatułkę zaklętą. Tai ona w sobie radę zbawienną, lecz wolno mi ją otworzyć tylko w chwili wyraźnie określonego przezeń niebezpieczeństwa. Jeśli ją otworzę w innej chwili, czeka mię podobno jakaś kara, której mój przyjaciel nie nazwał po imieniu. Niebezpieczeństwo, o którym mowa, już minęło, a szkatułka tkwi wciąż w mojej kieszeni. Pożera mię po prostu taka ciekawość, że oddałbym połowę mego życia za możność zajrzenia do jej wnętrza. Ponieważ jesteś starym i wytrawnym marynarzem, więc chyba znasz się na tego rodzaju sprawach. Otóż poradź mi, jak mam postąpić? Czy otworzyć, czy nie otworzyć?

Udostępnij

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 - 


  Dowiedz się więcej
1  Urszula Kochanowska - analiza
2  Dusiołek - analiza
3  Topielec - analiza i interpretacja



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA SZÓSTA







    Tagi: