PRZYGODA SZÓSTA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Spokojnie, mój kosiu, spokojnie! - zawołał ściskając mię coraz mocniej. - Nie brykaj i nie wierzgaj! Na nic ci się nie przydadzą twoje dąsy i narowy. Nie takich jak ty rumaków potrafiłem już w swym życiu okiełznać! Bądź posłuszny, mój kosiu, i bądź nieco bystrzejszy, bo dotąd uparcie unikasz kłusa i myślisz, że się zadowolę byle jakim truchtem.

Podczas gdy staruch zrzędził na mym grzbiecie, głęboko rozmyślałem o tym, co mam czynić. Czy próbować nowych wysiłków ku pozbyciu się natrętnego brzemienia, czy też udać spokój, a nawet zadowolenie ze swego niespodzianego stanowiska, i wyczekiwać chwili, gdy odpowiedni zbieg okoliczności przyjdzie mi z pomocą? Wybrałem to ostatnie, gdyż bałem się, iż staruch na śmierć mię zadławi potwornym uściskiem swych kolan.

- Nie zwracaj uwagi na moje narowy - rzekłem z udaną łagodnością - są to resztki owej samowoli, do której nawykłem z powodu, żem przez czas dłuższy biegał samopas, bez żadnego jeźdźca. Nie jestem znów taki leniwy i uparty, jak ci się wydaje. Dobry kłus, a nawet bystry galop był zawsze jedynym moim marzeniem. Pragnąłbym jednak wiedzieć, czy rzeczywiście uważasz mię za konia i czy nie masz chwilami wrażenia, iż jestem człowiekiem?

- Wio, wio! - zawołał staruch uderzając mię piętami po biodrach. - Co mi to za człowiek, który się pozwolił dosiąść w tej myśli, iż spełnia czyn miłosierny. Jesteś koniem i basta. Wio, wio, szkapo leniwa!

- Byłbym ci niezmiernie wdzięczny - odrzekłem kłusując pilnie po murawie leśnej - byłbym ci niezmiernie wdzięczny, gdybyś mi wyznał, jakie uczucia masz w tej chwili, gdy mię uderzasz piętami po biodrach?

- Mam uczucia jeźdźca, który się niecierpliwi - odpowiedział staruch. - Lubię jazdę dla samej jazdy, bieg dla samego biegu, a przede wszystkim lubię spadać komukolwiek na kark i ciążyć... Przyszedłem na świat po to, by ciążyć, być brzemieniem i sprawia mi rozkosz chwila, gdy komuś zaciążę.

- Czy lubisz ciążyć długo i bez miary, czy też umiarkowanie? - spytałem przeskakując zwinnie jakiś rów, spotkany na drodze.

- Długo i bez miary - odpowiedział staruch i uderzając mię mocniej piętą po biodrach, dodał: - Galopem, mój kosiu, galopem, bo spragniony jestem lotu!

Udostępnij

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 - 


  Dowiedz się więcej
1  W malinowym chruśniaku - interpretacja
2  Dusiołek - analiza
3  Szewczyk - analiza i interpretacja



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA SZÓSTA







    Tagi: