PRZYGODA SZÓSTA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Co tu robisz na tej wyspie, miły staruszku? - spytałem uprzejmie.

- Robię właściwie to, co mi się podoba - odparł dość surowo.

- Piękna to odpowiedź, aczkolwiek niezupełnie określona.

- Dziękuj Bogu, żeś nie otrzymał gorszej - odpowiedział staruszek.

- Kto by tam Panu Bogu za takie błahostki dziękował - zauważyłem z lekka uszczypliwie. - Dziękuję mu raczej za to, iż tak nieuprzejmego rozmówcę mam za sobą, nie zaś przed sobą. Z takim jak ty niewdzięcznikiem wolę rozmawiać na niewidziane. Nie umiesz ocenić przysługi, którą ci wyświadczam. Ofiarowałem ci mój grzbiet, a ty w zamian za to nie chcesz nawet uprzyjemnić mi żmudnej drogi przyjazną rozmową.

- A któż by to za grzbiet płacił rozmową? Nie tylko nie jestem ci wdzięczny, ale nawet mam pewną urazę i nie mogę ukryć słusznego niezadowolenia.

- Niezadowolenia? - spytałem zdziwiony. - Czy dałem ci powód do jakichkolwiek niezadowoleń?

- Ma się rozumieć! - zawołał gniewnie staruszek. - Idziesz dotąd stępa, nie umiesz widocznie kłusować, a na domiar złego trzęsiesz się jak stara szkapa żołnierska, która na jedną nogę jest kulawa, drugą ma zwichniętą, trzecią - zwariowaną, a czwartej wcale nie posiada.

- Opis twój - odrzekłem - nie jest trafny choćby dla tej przyczyny, że mam tylko dwie nogi.

- Nie wiem, ile masz nóg - odpowiedział staruszek ze złością - wiem to jedno tylko, żem miewał lepszych i ognistszych niźli ty wierzchowców.

- Wierzchowców? - zawołałem oburzony, czyniąc przy tym nogą ruch wielce pokrewny wierzgnięciu. - Uważam tę nazwę za obrazę osobistą, a podróż naszą - za skończoną. Złaź natychmiast z mego grzbietu i o własnych siłach wlecz się dalej do strumienia, gdyż odmawiam ci mojej pomocy.

- Wiedziałem, że jesteś znarowiony - zawołał staruszek. - Uspokój się jednak i bądź posłuszny. Wybij też sobie z głowy ów strumień, który zmyśliłem w celu owładnięcia twoim grzbietem. Jesteś moim koniem, rozumiesz?

- Koniem? - krzyknąłem z oburzeniem. - Precz natychmiast z mego grzbietu, nikczemny niewdzięczniku!

Z całych sił wstrząsnąłem plecami, aby z nich zrzucić starucha. Zdawało mi się, że słaby i chudy staruch spadnie na ziemię pod wpływem pierwszego wstrząśnięcia. Omyliłem się jednak w mych rachubach. Staruch nagle z taką mocą ścisnął mię kościstymi kolanami za szyję, żem zdrętwiał w obawie, iż mię zadusi.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 - 


  Dowiedz się więcej
1  Urszula Kochanowska - interpretacja
2  Pan Błyszczyński - interpretacja
3  Dusiołek - interpretacja



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA SZÓSTA




    Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)


    Imię:
    E-mail:
    Tytuł:
    Komentarz:
     





    Tagi: