PRZYGODA SZÓSTA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Błądziłem po lasach dzień cały aż do wieczora.

Wieczorem przechodząc koło leśnej gęstwiny posłyszałem słabe jęki w pobliżu. Pobiegłem natychmiast w stronę głosu.

Radość moja nie miała granic, gdym pod jednym drzewem ujrzał człowieka, który leżał na miękkiej, bujnej trawie i jęczał. Był to wątły, chudy staruszek z koźlą bródką. Nogi miał cienkie jak badyle. Dłonie suche i drżące. Chociaż wieczór był ciepły, zdawał się dygotać od zimna.

- O-o-o! - jęczał żałośnie. - Nie mogę wstać, nie mogę wstać! Szedłem do strumienia, aby w nim pragnienie ugasić, i upadłem w pół drogi. Nie mam sił! Nogi mi odmówiły posłuszeństwa! Ręce mi odmówiły pomocy! Któż się nade mną zlituje? Już wieczór nadszedł, wkrótce noc zapadnie, a ja niebogi nie ugaszę mego pragnienia!

Żal mi się zrobiło staruszka.

- Chętnie ci pomogę - rzekłem - ale nie wiem, jak ci mam dopomóc? W czym ci ze strumienia wody przynieść?

- Nie mam żadnego naczynia, litościwy młodzieńcze - odpowiedział staruszek - wszakże, jeśli chcesz naprawdę mi dopomóc, dam ci radę, jak to masz uczynić. Nachyl się ku mnie i weź mię na barana. Jestem lekki jak piórko, więc ci nie zaciążę. Z łatwością mię podźwigniesz i zaniesiesz do strumienia. Będę ci za to wdzięczny do grobu.

- I owszem - odrzekłem - dość jestem silny, abym podołał takiemu brzemieniu. Chętnie ci udzielę mego grzbietu.

Pochyliłem się ku staruszkowi, który natychmiast - ku mojemu zdziwieniu - ze zręcznością kota wskoczył mi na grzbiet;. Zdawało mi się, że słaby i wątły staruszek nie utrzyma się na moim grzbiecie. Lecz moje obawy były płonne. Staruszek krzepko i chwacko trwał na moich plecach. Miałem nawet wrażenie, że nieznacznie uderza mię nogą w bok, jakby chciał do biegu przynaglić.

- Biegnij wprost przed siebie - zawołał - będę ci wskazywał drogę do strumienia.

Poszedłem wprost przed siebie. Przedzierałem się przez krzewy i gęstwy w tej nadziei, iż wkrótce zbliżę się do celu naszej podróży i pozbędę się przygodnego ciężaru. Nadzieja jednak zawiodła. Całą godzinę szedłem bez spoczynku, lecz nie ujrzałem przed sobą żadnego strumienia. Znudziła mię ta nieco dziwaczna wycieczka, więc dla urozmaicenia drogi zagaiłem rozmowę z chwilowym mieszkańcem mego grzbietu.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 - 


  Dowiedz się więcej
1  Pan Błyszczyński - interpretacja
2  Urszula Kochanowska - analiza
3  Dusiołek - analiza



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA SZÓSTA







    Tagi: