PRZYGODA PIĄTA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Własnymi oczyma musiałem patrzeć na to, jak znikały kolejno na zakrętach ulic, raz na zawsze pozbawiając mię moich utworów, które z pewnością wyrzucą ze swej pamięci w chwili, gdy poślubią owych urwipołciów! Tłum wziął mię zapewne za wariata i bronił mi dostępu do dziewcząt, sądząc, że zamierzam je zabić w napadzie jakiegoś szaleństwa lub obłędu. Pouciekały wszystkie! Straciłem bezpowrotnie mój kilkoletni dobytek poetycki! Zostałem oto sam - bez tysiąca dziewcząt i bez dziewięciuset dziewięćdziesięciu dziewięciu tysięcy moich arcydzieł!

Wymówiwszy to słowo: "arcydzieł" wuj Tarabuk załamał dłonie i rozpłakał się jak dziecko. Pocieszałem go jak mogłem i jak umiałem, ale cóż znaczyły słowa pociechy wobec tak nieodpartej a tak rozpaczliwej rzeczywistości? Wuj płakał dopóty, dopóki mu łez całkiem nie zbrakło. Wówczas sam stwierdził swój stan wewnętrzny.

- Przed chwilą na placu - rzekł smutnie - zbrakło mi słów, aby mą rozpacz wypowiedzieć. Obecnie zbrakło mi łez, aby mój ból wypłakać. Tedy pozostaje mi jedno: spać poty, póki się nie wyśpię i nie odzyskam sił do nowej pracy.

Sam własnoręcznie ułożyłem wuja do snu. Zasnął snem tak kamiennym, że obudził się dopiero nazajutrz wieczorem. Sen go niezwykle pokrzepił, a nawet odmłodził. Nie zdradzał tym razem żadnych na umyśle uszkodzeń. O niedawnej klęsce przypominał chyba ten jeden nowonabyty nałóg, iż wuj bardzo często używał w rozmowie słowa "tysiąc", co jednak nie tylko nie robiło złego wrażenia, lecz nawet wzmacniało liczebnie poniektóre wspomniane przez wuja przedmioty.

- Jakże się spało? - spytałem ockniętego.

- Do tysiąca piorunów, niezgorzej! - zawołał wuj przecierając oczy. - Czemuż tak patrzysz na mnie, jakbyś miał tysiąc oczu we łbie? Jestem tak głodny, że chętnie bym pożarł tysiąc wołów. Przy obiedzie opowiesz mi swoje przygody. Wiem z góry, że masz nie byle co do opowiedzenia, bo tysiączny z ciebie chłop. A opowiedz mi wszystko dokładnie, boś ostatnim razem jeno tysiączne przez tysiączne opowiedział. O ile pamiętam, powracasz z czwartej podróży. Nie martw się, jeśli ci się niezupełnie udała, bowiem, jak mówi przysłowie: do tysiąca razy sztuka.

Wuj zamiast: "setny chłop", mawiał obecnie: "tysiączny chłop", zamiast: "piąte przez dziesiąte" używał wielce niefortunnego wyrażenia: "tysiączne przez tysiączne", zaś zawartość przysłowia: "do trzech razy sztuka" pomnożył i rozwlekł aż do tysiąca.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 - 


  Dowiedz się więcej
1  Dusiołek - analiza
2  Urszula Kochanowska - wiadomości wstępne
3  W malinowym chruśniaku - interpretacja



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA PIĄTA






    Tagi: