PRZYGODA PIĄTA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Usadowiłem wuja w fotelu i stanąłem tuż obok.

- Wuju - rzekłem - opamiętaj się i uspokój. Czy nie poznajesz mnie? To ja, twój siostrzeniec, Sindbad!

- Wierzę ci na słowo - odparł wuj - aczkolwiek stokroć wole własnymi oczyma sprawdzić tożsamość twej osoby.

I wuj podniósł na mnie oczy, dotąd nieruchome i nic nie widzące.

- Poznaję cię - szepnął głosem słabym i wątłym. - Poznaję cię, mój drogi Sindbadzie. Przybywasz właśnie w chwili, gdy nauczony gorzkim doświadczeniem mogę ci dać dobre i cenne na przyszłość rady. Trwalszy jest pergamin, trwalszy jest papier niźli pamięć płochej dziewczyny. Jeśli kiedykolwiek będziesz wiersze pisywał, notuj je na pergaminie lub na papierze, kreśl je kciukiem lub małym palcem na piasku, lecz nie karbuj ich nigdy w pamięci dziewczęcej! Tysiącu dziewcząt powierzyłem swe utwory i ani jedna z tego tysiąca nie dotrzymała mi co dzień ponownie składanej przysięgi! W ostatnich czasach spłodziłem tyle wierszy, że na każdą dziewczynę przypadło dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć cudownie rymowanych utworów. Czyliż mogłem świeżej i młodej pamięci dziewczęcej udzielić wspanialszego i wdzięczniejszego brzemienia? A jednak spotkała mię niewdzięczność, wołająca o pomstę do nieba! Wprawdzie zauważyłem, iż od pewnego czasu wszystkie przybladły nieco i zmizerniały. Nie zauważyłem wszakże, iż wszystkie knuły przeciwko mnie spisek potworny i zbrodniczy! Nie wiem doprawdy - jak i gdzie, i kiedy - wszystkie zaręczyły się z jakimiś urwisami, pędziwiatrami, oczajduszami i wspólnie ze zgrają swych narzeczonych umyśliły gromadną ucieczkę. Dzień dzisiejszy był właśnie umówionym dniem owej ucieczki. Skoro świt - posłyszałem w pałacu jakiś szmer i szelest, i pełną śmieszków krzątaninę. Byłem jednak tak znużony nocą bezsenną, że mi się nie chciało wstać z łóżka i zbadać przyczyny owych szmerów i szelestów. Przymknąłem oczy i zdrzemnąłem się najsmakowitszą drzemką poranną, która nie wchodząc w zakres obowiązkowego snu stanowi tym milszą, że niespodzianą gratkę. Nigdym jeszcze tak smacznie, tak głęboko i tak zapamiętale nie drzemał. Drzemka, aczkolwiek wyjątkowo pokrzepiająca, trwała krótko jak każde w ogóle szczęście. Ocknąłem się dość rześko i przypomniawszy sobie owe szmery i szelesty jąłem bacznie nasłuchiwać. W pałacu jednak tym razem trwała cisza tak doskonała i tak nieskalana, jakby go ktoś wyludnił. Pośpiesznie tedy wdziałem na się ubranie i przebiegłem cały pałac, aby wykryć przyczynę wspomnianych szmerów i szelestów. Zajrzałem też i do komnat, w których mieszkały dziewczęta. Komnaty były puste. Złe przeczucie ścisnęło mi serce, a w gardle doznałem czegoś w rodzaju wielce nieznośnej dławicy. Tknięty złym w sercu przeczuciem i udręczony nieznośną w gardle dławicą, wybiegłem z pałacu. Widok tłumu, zgromadzonego na ulicach, potwierdził moje obawy. Biegłem i - o ile pamiętam - przytomność umysłu malała we mnie z każdym krokiem. Trudno mi obecnie powiedzieć, z jak wielkim zasobem pilnie malejącej przytomności dotarłem wreszcie do placu. Tam zdybałem moje dziewczęta. Brak mi słów, drogi Sindbadzie, aby ci opisać rozpacz, która mię ogarnęła na widok tego, jak niewierne dziewczęta wraz ze swymi narzeczonymi zmykały konno sprzed moich przerażonych oczu! Nadaremniem wołał, nadaremniem groził, nadaremniem wstydził je, przypominając dane mi wczoraj jeszcze przysięgi! Nic nie pomogło! Nic ich nie odwróciło, nie powściągnęło od zamierzonej ucieczki!

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 - 


  Dowiedz się więcej
1  Urszula Kochanowska - wiadomości wstępne
2  Urszula Kochanowska - analiza
3  Dziewczyna - analiza i interpretacja



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA PIĄTA







    Tagi: