PRZYGODA PIĄTA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Stół już nakryty! - zawołałem udając radość niezmierną. - Możemy teraz śmiało zażądać najwybredniejszych potraw! Nieprawdaż?

- Od czego zaczniemy? -- spytał tłuścioch mrużąc oczy i udając głęboką zadumę. - Myślę, że najlepiej byłoby zacząć od jakiejś niewinnej przekąski w rodzaju sardynek w oliwie, które ubłożywszy z lekka podniebienie nie odebrałyby apetytu do dań następnych.

- Zgoda! - rzekłem udając wesołość i zadowolenie. Tłuścioch znów klasnął w dłonie.

- Czy nie widzisz tam we drzwiach Kalebasa? - spytał po chwili.

- Stoi tam już od minuty w oczekiwaniu twych zleceń - odparłem.

Tłuścioch zwrócił głowę ku drzwiom.

- Poczciwy Kalebasie - rzekł z dobrodusznym uśmiechem - przynieś nam pudełko sardynek w oliwie, jeno duchem, bo gość ma apetyt wilczy i spieszno mu do przekąski.

- Nie jestem znów tak głodny, abym nie mógł chwili jednej zaczekać - zauważyłem głosem niezwykle ugrzecznionym, udając pewnego rodzaju wstydliwość i zakłopotanie człowieka, który nie chce wyzyskiwać zbytniej gościnności gospodarza.

- Nie krępuj się, człowieku wstydliwy! - zawołał tłuścioch. - Żądaj, czego tylko dusza twoja zapragnie! Uważaj mój dom za SWÓJ własny. Gościnność jest jedynym moim nałogiem. Ale otóż i sardynki zjawiły się już na stole. Błagam cię, człowieku wstrzemięźliwy, jedz, ile się zmieści! Czym chata bogata, tym rada!

I mówiąc to tłuścioch swoją pulchną dłonią przysunął mi zręcznie i usłużnie nieistniejące zgoła pudło urojonych sardynek w niemniej urojonej oliwie.

Jąłem je wywlekać z pudła niewidzialnym widelcem i kłaść na niewidzialnym talerzu. Tłuścioch też, idąc za moim przykładem, wyciągnął widelcem jedną sardynkę, wsunął ją szybko do rozwartych zawczasu ust, przełknął, oblizał się i rzekł:

- Świeżuteńkie! Takich sardynek z pewnością nigdzie nie jadłeś. Każę je zaprawiać bobkowymi liśćmi i goździkami, aby w ten sposób ożywić i zaostrzyć mdły smak oliwy.

- Przewyborne! - zawołałem udając, że przełykam, jedną po drugiej, urojone sardynki.

- Nie krępuj się, człowieku niedobry, i weź jeszcze, choćby kilka.

- Już nie mogę, doprawdy nie mogę! - wymawiałem się z niezwykłym ugrzecznieniem.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 - 


  Dowiedz się więcej
1  Cechy charakterystyczne twórczości
2  Szewczyk - analiza i interpretacja
3  Dusiołek - interpretacja



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA PIĄTA






    Tagi: