PRZYGODA PIĄTA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Mam wprawdzie jeden tylko dowód, ale za to niezbity! - zawołałem znowu w uniesieniu.

- Cóż to za dowód? - spytał stary i wytrawny marynarz, ironicznie mrużąc oczy.

Pod wpływem nadmiernych wrażeń, a szczególniej pod przemocą spojrzeń starego i wytrawnego marynarza wszystkie myśli zmąciły mi się w głowie i ani przypuszczałem, iż dowód, który na poparcie mych wyznań przytoczę, narazi mię na tu, na co mię właśnie-naraził. Spojrzałem prosto w oczy kapitanowi i rzekłem:

- Jedynym, ale niezbitym dowodem mej prawdomówności jest to, żem goniąc w ślad za bezczelnym Diabłem nie zdążył się nawet pożegnać z wujem Tarabukiem dla tej właśnie przyczyny, iż nie-zamierzałem zgoła udać się w jakąkolwiek podróż.

Cała załoga wybuchnęła głośnym śmiechem, któremu wtórował sam kapitan.

- Koszałki-opałki! - zawołał stary i wytrawny marynarz. - Kręty-wety! Tere-fere-kuku! A maszże tam jeszcze w zapasie choćby kilkoro takich cacanych dowodów? Dowody tego rodzaju w naszych oczach mają wartość opowiadań babuni dla grzecznych dzieci, z tą tylko różnicą, żeś zgoła niepodobny do babuni, my zasię nie jesteśmy grzecznymi dziećmi! Jesteś krewnym Diabła Morskiego i - basta! Poznaję to po wyrazie twych oczu, po rysach twarzy, po głosie i po tym, żeś nie mógł zbyt długo znosić mych potężnych i wypróbowanych spojrzeń! Starego wróbla nie weźmiesz na plewy! Zanadto jestem stary i zanadto wytrawny, aby zaufać byle wybiegom takiego, jak ty, diabelskiego gagatka. Powtarzam więc, iż wybór sposobów pozbycia się raz na zawsze ciebie i owego listu należy nie do mnie, lecz do kapitana.

- Rozkazuję - rzekł kapitan - rozkazuję staremu marynarzowi, aby list niezwłocznie rzucił do morza. Ciebie zaś, krewniaku diabelski, wysadzimy na pierwszym lądzie, który po drodze spotkamy. Przypuszczam, iż będzie to ląd, a raczej wyspa bezludna, na której albo zginiesz z głodu, albo umrzesz z nadmiaru samotności, albo skonasz z powodu zbyt wyłącznego przebywania sam na sam ze sobą, ile że jesteś nasieniem diabelskim i obecnością swoją nie tylko innym, lecz i sobie samemu możesz, jak myślę, śmiertelnie dokuczyć.

Nic na to nie odrzekłem. Czułem, że wszelkie z mej strony tłumaczenia spełzłyby na niczym. Przez dwa dni żeglugi nie zoczyliśmy naokół ani lądu, ani wyspy. Przez te dwa dni karmiłem się tylko chlebem i wodą, którą mi podawano z rozkazu kapitana.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 - 


  Dowiedz się więcej
1  Cechy charakterystyczne twórczości
2  Pan Błyszczyński - analiza
3  Dusiołek - interpretacja



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA PIĄTA







    Tagi: