PRZYGODA CZWARTA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Jakże ci się podoba nowy sposób utrwalania mych utworów?

- Czy wuj nic sądzi - zauważyłem nieśmiało - iż dziewczęta wygłaszają wiersze za szybko?

- Nigdy za szybko! - odpowiedział wuj, z uroczystym znawstwem unosząc ku górze palec wskazujący. - Nigdy za szybko! Wiersz trzeba albo wygłaszać szybko, albo wcale! Trzeba nawet dojść do tego, aby wargi, trzepocąc się na wyprzódki, pogmatwały się w swych wspólnych rozpędach. Niech nie wie warga górna, co mówi warga dolna! Prawda, dziewczęta?

- Prawda, prawda, prawda! - odkrzyknęły, znienacka pytaniem zaskoczone dziewczęta. Wuj znowu zwrócił się do mnie.

- Co dzień przed udaniem się na spoczynek nocny niewolnice moje przysięgają mi uroczyście, że nigdy samochcąc, z własnej i nieprzymuszonej woli nie wyrzucą ze swej pamięci mych utworów.

Tu wuj zwrócił się do dziewcząt.

- Przysięgnijcie mi wedle zwyczaju!

- Przysięgamy, przysięgamy, przysięgamy! - krzyknęły znowu chórem dziewczęta podnosząc wzwyż dłonie. Wuj dumnie wskazał mi je ręką i rzekł:

- Przyznaj, żem wiedział, komu mam powierzyć moje utwory. Czym papier, czym pergamin wobec takich dziewcząt? Niczym! Tak - ani ich wiatr do morza nie zwieje, ani praczka z nich moich utworów nie wypierze.

I wuj skinął dłonią na znak, iż pozwala niewolnicom udać się na spoczynek. Jęły szeregiem wychodzić z komnaty. Były tam blondyny, brunety, szatynki, rude i płowe. Podczas gdy wychodziły z komnaty, spostrzegłem, iż twarze ich są nieco zmęczone, a nawet zgnębione. W oczach tkwiło coś w rodzaju smutku czy też nawet rozpaczy. Budziły jednocześnie litość i szacunek, pomijając wyżej wspomniane podejrzenia, których się pozbyć jakoś nie mogłem.

Gdy wyszły, wuj Tarabuk rzekł do mnie:

- Jesteś zapewne znużony podróżą, nie chcę więc ciebie dzisiaj zmuszać do opowiadań, choć wiem, że ci się sporo dziwów w krajach dalekich napatoczyło. Odkładam naszą rozmowę do jutra w tej nadziei, iż jutro posłyszę od ciebie odpowiedź, którą ci dała Piruza po odczytaniu mego wiersza.

Nic na to nie odrzekłem wujowi, jeno pożegnawszy go udałem się na spoczynek.

Nazajutrz skoro świt wuj Tarabuk wsunął się cichaczem do mego pokoju, aby cierpliwie oczekiwać mego ocknienia. Otworzyłem oczy i rzekłem:

Udostępnij

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 - 


  Dowiedz się więcej
1  Urszula Kochanowska - analiza
2  Pan Błyszczyński - analiza
3  Bolesław Lesmian - biografia



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA CZWARTA







    Tagi: