PRZYGODA CZWARTA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Jakim sposobem w tak krótkim czasie zaopatrzyłeś się w dwa tak czarne rumaki? - spytałem zdziwiony.

- Jestem pilnym i starannym towarzyszem podróży! - odrzekł wesoło młodzieniec koślawiąc uśmiechem swój rozumny pysk. - Są to moje własne konie z mojej własnej stajni, która się znajduje tam, gdzie stoi mój własny dom.

- Gdzież w takim razie stoi twój dom?

- Nie mamy teraz czasu do stracenia. Potem odpowiem ci na twoje pytanie. Czas nagli. Dalej w drogę!

Dosiedliśmy rumaków i popędziliśmy w stronę Balsory. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu zauważyłem w drodze, że rumaki biegną tak dziwnie, jakby falowały w powietrzu. Grzywy ich były podobne do splotów morskiej trawy. Od czasu do czasu z ich nozdrzy tryskały jakieś fosforyczne poblaski, które rozwidniały przed nami mrok zapadającej nocy.

- Dziwne to rumaki! - rzekłem do młodzieńca. - Nie spotykałem dotąd takich rumaków. W której stronie świata nabyłeś te cudowne zwierzęta parskające fosforem?

- Nie mamy teraz czasu do stracenia - odpowiedział młodzieniec. - Potem odpowiem ci na twoje pytania.

Z Bagdadu do Balsory najbystrzejszy koń zazwyczaj sześć godzin dobrym kłusem biegnie. Tymczasem, zanim godzina upłynęła, już stanęliśmy w Balsorze.

- Jakże się to stało - spytałem ze zdziwieniem - żeśmy drogę z Bagdadu do Balsory w przeciągu godziny przebyli?

- Nie mamy teraz czasu do stracenia - odpowiedział młodzieniec. - Potem ci odpowiem na twoje pytanie.

I zatrzymał konia przed oberżą, w której mieliśmy przenocować.

W oberży był tylko jeden pokój wolny. Nocowaliśmy obydwaj w tym pokoju. Zasnąłem snem kamiennym w ubraniu, aby - skoro świt - udać się na okręt, który o świcie właśnie miał przybyć.

O północy poczułem przez sen, że czyjaś dłoń dotyka mię w tym miejscu na piersi, gdzie miałem kieszeń, w której już kilkakroć tkwił list Diabła Morskiego. Chciałem się obudzić, lecz nie mogłem, nad ranem zaś, gdym się ocknął, zapomniałem na razie o moich wrażeniach sennych i nie zbadałem owej kieszeni, chociaż w nocy powziąłem to postanowienie.

Młodzieniec już był na nogach. Pośpieszyliśmy do przystani i weszliśmy na obszerny pokład okrętu zostawiwszy rumaki na brzegu. Szedłem na przedzie, młodzieniec szedł za mną.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 - 


  Dowiedz się więcej
1  Dusiołek - interpretacja
2  Cechy charakterystyczne twórczości
3  Dusiołek - analiza



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA CZWARTA






    Tagi: