PRZYGODA CZWARTA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Dziękuję ci za uprzejmość i przyzwolenie! - zawołał młodzieniec, serdecznie ściskając moje dłonie i natychmiast folgując chorobliwym odruchom twarzy, która całkowicie wydłużyła się teraz w pysk Diabła Morskiego.

Ponieważ z natury nie jestem podejrzliwy, więc opowieść młodzieńca uspokoiła mię najzupełniej. Poczułem dla niego litość, a nawet przyjaźń. Żałowałem go z całego serca, bo jakżeż można nie żałować młodzieńca, któremu ludzka twarz wydłuża się w pysk zgoła diabelski, w chwili gdy zbliża się na przykład do cudownej królewny lub przed odjazdem żegna się z tak ukochanym wujem, jak na przykład wuj Tarabuk?

Udawałem odtąd starannie, iż wcale nie spostrzegam chorobliwych skurczów jego twarzy. Młodzieniec zaś, czy to dla ulgi osobistej, czy też dla okazania mi bezwzględnej ufności, pofolgował swej twarzy do takiego stopnia, iż odtąd skwapliwie i stale upodobnił ją pyskowi Diabła Morskiego i wziąwszy mię pod rękę szedł wzdłuż wybrzeża, nie zadając sobie zgoła trudu pozbycia się choćby na chwilę tego pyska i przybrania - choćby przez zwyczajną grzeczność - uprzejmiejszego wyrazu twarzy.

Pomimo to zaprzyjaźniłem się z młodzieńcem i co dzień wieczorem chadzaliśmy razem po wybrzeżu morskim. Opowiadałem mu o moich podróżach, on zaś zwierzał mi się ze swoich marzeń i zamiarów podróżniczych. Wykazywał przy tym niezwykłą znajomość morza. Umiał nieomylnie przepowiadać pogodę i niepogodę. Znał wszelkie rodzaje ryb bytujących w morzu. Pewnego razu wyznał mi nawet, iż kocha morze stokroć więcej niźli grunt stały i że woli pijać słoną wodę morską niż przaśną wodę rzeczną, tym bardziej że ta ostatnia sprawia mu bóle żołądkowe. Kto inny na moim miejscu domyśliłby się, z kim ma do czynienia. Było jasne, iż domniemany młodzieniec jest po prostu Diabłem Morskim. Tylko dzięki mojej bezprzykładnej łatwowierności mogłem tak zaufać jego zapewnieniom. Łatwowierność moja została wkrótce ukarana.

Młodzieniec pewnego razu zaczął namawiać mię do wspólnej podróży:

- Będę ci w podróży pomocny - rzekł z zapałem. - W razie niebezpieczeństwa osłonię cię własną moją piersią. Jestem bowiem silny i odważny. Łatwiej we dwóch dać sobie radę w podróży. Umiem pływać jak ryba. Znam morze na wylot jak ryba. Burzę morską wyczuwam nieomylnie jak ryba. Jestem zwinny jak ryba. Wobec niebezpieczeństw potrafię zachować zimną krew jak ryba. Słowem, będziesz miał we mnie wiernego i dzielnego towarzysza. Wyruszymy wprost do krajów nieznanych. Czekają nas cuda i dziwy, o których od dawna śnię i marzę nadaremnie. Byłbym szczęśliwy gdybyś nie odkładał dnia podróży, lecz zgodził się odjechać zaraz, niezwłocznie, natychmiast. Wyobrażam sobie, ile królewien zaklętych spotkamy po drodze! Ilu czarnoksiężników zwyciężymy? Czeka nas taka sława, jakiej nikt jeszcze dotąd nie zdobył. Nie warto zwlekać, nie warto się spóźniać! Kto późno przychodzi - ten sam sobie szkodzi. Dziś - za godzinę pojedziemy konno do Balsory,. a nazajutrz z rana odbijemy od brzegów. Im prędzej - tym lepiej. Marzeniem moim od dawien dawna była podróż wspólna z tobą, o słynny, o niezwyciężony, o wielki Sindbadzie!

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 - 


  Dowiedz się więcej
1  Topielec - analiza i interpretacja
2  Dziewczyna - analiza i interpretacja
3  W malinowym chruśniaku - interpretacja



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA CZWARTA







    Tagi: