PRZYGODA CZWARTA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Panowie załoga! - zawołał kapitan. - Wolałbym skonać pod siekierą zwykłego drwala niż pod ostrzem tych pił! Zanim zdążymy wodą się zachłysnąć i stracić przytomność, potwory te będą nas piłowały na dwoje i na troje, i nawet na czworo. Piłowanie konających - oto jest ich czynność i działalność podwodna! Dalej więc, porzućmy bezużyteczną pracę i wracajmy na pokład! A nuż uda się nam obmyślić inne środki zbawienia?

Usłuchaliśmy rady kapitana i w okamgnieniu przedostaliśmy się na pokład. Radość napełniła nasze serca, gdyśmy ujrzeli, że okręt podczas naszej na pokładzie nieobecności tak się zbliżył do wspomnianej wyżej wyspy nieznanego nazwiska, że z pomocą odpowiednich a nieludzkich skoków mogliśmy od biedy przerzucić się z pokładu na brzeg wyspy.

Stanęliśmy szeregiem na pokładzie i zaczęliśmy skakać kolejno. Pierwszy skoczył kapitan. Skoczył tak, że nieomylnie upadł na brzeg wyspy, z lekka jeno nadwieruszywszy prawej i pobieżnie nadwichnąwszy lewej nogi. Po nim zabrali się do skoków marynarze, którzy skakali jeszcze lepiej od kapitana, tak że nawet w skoku nie wypuszczali z gęby swych zapalonych fajek. Wreszcie przyszła kolej na mnie. Nigdym w życiu nie skakał na taką odległość i w takich okolicznościach. Nie doskoczyć do wyspy i wpaść po drodze do morza znaczyło tyle, co zostać przepiłowanym. Kilka razy już przysiadałem na pokładzie, aby tym sprężyściej i tym rozpędniej odbić się w powietrze, i tyleż razy prostowałem się bez skutku, bojąc się spudłować. Wreszcie przyszedł mi do głowy pomysł doskonały. Zerwałem jeden z wielkich żagli i ująwszy go za końce rozpostarłem nad głową. Wicher uderzył w żagiel i wydął go nade mną. Wówczas przysiadłem i z całych sił odbiwszy się od pokładu poskoczyłem, a raczej pofrunąłem, gdyż żagiel trzymał mię w powietrzu i ułatwiał niezmiernie przelot z okrętu na wyspę. Gdym sfrunął na brzeg wyspy, kapitan wraz z całą załogą winszował mi mego pomysłu. Ogarnęła nas wszystkich radość niezmierna. Oszukane w ten sposób piły ze złością miotały się w morzu, ukazując od czasu do czasu swe ostre, zębate narzędzia.

Wyruszyliśmy niezwłocznie w głąb wyspy, aby zbadać, gdzie jesteśmy, i poszukać pożywienia.

Pożywienia nie znaleźliśmy, ale za to natrafiliśmy na jakąś dziwną, niezwykłą osadę, złożoną z lepianek pokrytych mchem i porostami.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 - 


  Dowiedz się więcej
1  Urszula Kochanowska - analiza
2  Dusiołek - analiza
3  Urszula Kochanowska - wiadomości wstępne



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA CZWARTA






    Tagi: