PRZYGODA TRZECIA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Toś jeno dla poznaki strzałę swoją w tę szatę diabelską wystroił? - spytał mię wreszcie z szyderczym uśmiechem, którego nigdy nie zapomnę.

Milczałem.

- Takiego starego jak ja wróbla nie weźmiesz na plewy! - mruczał znowu marynarz. - Znam ja charakter pisma diabelskiego z opowiadań mego dziada. Słuchajcie, panowie załoga, sam to Diabeł Morski własnoręcznie ten list, do brzechwy przytwierdzony, pisał i własnoręcznie go adresował na imię tego podróżnika, który jest takim znakomitym strzelcem, że sama strzała powraca do niego jak pies wierny do swego pana!

Zgiełk i ruch uczynił się na pokładzie. Jedni szemrali, inni mruczeli złowrogo pod wąsem, jeszcze inni wygrażali mi pięściami.

Kapitan spojrzał na mnie surowo i rzekł głosem poważnym, a zgoła nieprzychylnym:

- Nie wiemy, jakie węzły pokrewieństwa czy też powinowactwa łączą ciebie z Diabłem Morskim, podejrzany cudzoziemcze. To jedno wiemy, iż obecność na okręcie listu Diabła Morskiego wróży nam klęskę. Musimy więc w ten lub inny sposób pozbyć się i ciebie, i owego listu. List rozkazujemy ci natychmiast wrzucić do morza. Ciebie zaś wysadzimy na pierwszym lądzie, zanim to jednak nastąpi, odmawiamy ci wszelkich pokarmów, ponieważ - według naszych obyczajów - nie wolno nam bezkarnie dzielić się swym pożywieniem z diabłami lub z ich najdalszymi nawet krewniakami.

Milcząc wrzuciłem list Diabła Morskiego w odmęty fal. List skurczył się, rozwiał się w pianę i zniknął. Wiedziałem z góry, że wszelkie moje tłumaczenia trafią na ogólną niewiarę. Wolałem więc milczeć. Usunąłem się na przeciwległy kraniec pokładu i - osamotniony - wyczekiwałem mężnie dalszych wypadków.

Tymczasem niebo zachmurzyło się nagle i szalony wicher jął hulać po morzu. Oczy moje nigdy nie widziały takiej burzy. Zdaje mi się, iż była to burza zaklęta - zrodzona pod piekielnym wpływem diabelskiego listu. Wicher złamał nam żagle i ster. Okręt bezsilny i bezradny płynął tam, kędy go gnała nieprzewidziana wola opętanej wichury.

Kapitan - zachowując zimną krew - stał na przedzie okrętu i poglądał przez lunetę w dal, która się zasnuwała coraz czarniejszymi chmurami. Nagle luneta zadrżała mu w ręku, a twarz jego powlekła się śmiertelną bladością.

10 zdań, które pomogą Ci zatrzymać chłopaka przy sobie!                               
trajkotki.pl                                                    
                                                                                                   
strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 - 


  Dowiedz się więcej
1  Urszula Kochanowska - interpretacja
2  Dziewczyna - analiza i interpretacja
3  Dwoje ludzieńków - interpretacja



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA TRZECIA




    Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)


    Imię:
    E-mail:
    Tytuł:
    Komentarz:
     





    Tagi: