PRZYGODA TRZECIA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Trzebaż mi było przyjść na świat mańkutem! - rozpaczał wuj Tarabuk. - Czyż nie umiesz, niedobra kobiecino, odróżnić bielizny od nie-bielizny? No, powiedz sama, czy tak 'wygląda bielizna?

- To prawda, że nigdy bielizna aż tak nie wygląda - zauważyła rezolutnie kobiecina. - Toteż długo miarkowałam i nijak zmiarkować nie mogłam, którą część swej osoby przy odziewa ja-śnie pan w te zbytki. Bo ani się tym osłonić, ani się w to wystroić. Ale potem z mnóstwa onych plamek wy miarkowałam, że to pewnikiem jakieś śliniaczki albo i co innego.

- Precz z moich oczu! - zawołał gniewnie wuj Tarabuk. - Nie chcę cię widzieć nigdy, rozumiesz? Nigdy!

Kobiecina wielce zasmucona opuściła pokój, a wuj Tarabuk przez dni kilka załamywał dłonie i płakał gorzkimi łzami. Pozbawiono go nagle wszystkich rymowanych utworów, które były płodem długiej i wytrwałej pracy. Rozpacz wuja była tak wielka, iż umysł jego, jak się sam wyraził, zsunął mu się nieco na bakier. Tu właśnie tkwiła przyczyna, dla której wuj Tarabuk mimo woli i bezwiednie, dzięki osobliwej chorobie - spowodowanej nieludzką rozpaczą - wyposażał każde zdanie w słowa zaczerpnięte z pracznictwa.

Chciałem go rozerwać opowiadaniem moich przygód, ale nadaremnie! Wuj Tarabuk nie mógł skupić uwagi na żadnym przedmiocie. Uwaga ta była zbłąkana w dziwacznym a parnym świecie mydlin, pralni i praczek. Ba! Wuj Tarabuk doszedł do takich zawiłych przemian językowych, że zamiast słowa "pracować" używał stale wyrazu "praczkować", który to wyraz ze względu na zbytnią wieloznaczność brzmi częstokroć tak, jakby zgoła nie miał żadnego znaczenia. Muszę jeszcze ubocznie dorzucić, iż zamiast mówić: "osiadł na mieliźnie", wuj mówił: "osiadł na bieliźnie"... Po krótkim tedy obcowaniu z wujem wywnioskowałem ciszkiem, iż staremu pomieszał się rozum i język, tym bardziej że pewnego razu, przyglądając mi się z widocznymi oznakami źle tajonej obawy, szepnął płochliwie:

- Tak dziwnie i tak ukosem popatrujesz na mnie, jakbyś chciał oddać mnie do prania. Wyznaj mi szczerze, czy pielęgnujesz w duszy tego rodzaju myśl nieludzką?

- Uspokój się, drogi wuju! - zawołałem z lekka rumieniąc się

Są twarzy. - Nigdy podobna myśl nie postała mi w głowie! Zanadto cię kocham, abym na chwilę nawet pragnął pozbyć się ciebie w sposób tak bezrozumny!

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 - 


  Dowiedz się więcej
1  Urszula Kochanowska - wiadomości wstępne
2  Szewczyk - analiza i interpretacja
3  Dwoje ludzieńków - interpretacja



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA TRZECIA






    Tagi: