PRZYGODA TRZECIA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Juści, że prawy - odrzekł sługa - bom przecie widział, że pan prawy kufer wskazał.

- Juści, że lewy - odparła praczka - bom przecie widziała, że pan lewą rękę podniósł do góry.

- Co prawda, to prawda! - potwierdził sługa. - I ja też sobie teraz przypominam, że pan lewą rękę podniósł do góry. Tedy praczka zabrała lewy kufer.

W trzy dni potem, o poranku, stawiła się z owym kufrem w pałacu.

Poranek był w istocie bardzo słoneczny i wuj Tarabuk był w znakomitym humorze.

- No cóż, kobiecino? - zwrócił się do niej, gdy weszła do sypialni. - Czy wszystko wyprane, wyprasowane i wy krochmalone?

- Wedle rozkazu - odrzekła usłużnie kobiecina - wszystko wyprane, wyprasowane i wy krochmalone. Ani jednej plamki nie ostawiłam, chociaż, po prawdzie, było tam więcej plam niż czegokolwiek. Plamka koło plamki tak akuratnie wściubiona, jakby kto miał umyślną przyjemność w onym starannym plamieniu.

Wuj Tarabuk uraził się i zawstydził.

- Jakże mi możecie, poczciwa kobiecino, taki kłam w oczy zadawać? Czyż jestem jakimś brudasem z zawodu, ażebym w tak pilny sposób plamił bieliznę? Lubię czystość i nie znoszę brudu.

Mówiąc to otworzył kufer i ukosem spojrzał na jego wypraną, wyprasowaną i wykrochmaloną zawartość. Spojrzał i zbladł. Zbladł i spojrzał znowu, tym razem nie ukosem, jeno wręcz - wytrzeszczonymi oczyma. Pergaminowe rękopisy wuja, wyprane do cna ze wszystkich liter, nadzwyczaj starannie wyprasowane i elegancko, odświętnie, niemal po balowemu sztywne od krochmalu, leżały w kufrze jeden na drugim - spiętrzone w sposób, w jaki zwykle piętrzy się wyprana, wyprasowana i wykrochmaloną bielizna. Bił od nich ciepły jeszcze, przyjemny a osobliwy zapach czystości uzyskanej mydlinami, krochmalem i gorącym żelazkiem. Z bliska robiły wrażenie sztywnych gorsów od koszul, z dalszej nieco, aczkolwiek umiarkowanej odległości zdawały się stosami chustek do nosa, a z jeszcze dalszego stanowiska miały wygląd najrozmaitszej bielizny.

- Ratunku! - jęknął wuj Tarabuk. - Jestem zgubiony na całe lata! O, cóżeś uczyniła ze mną, niedobra kobiecino! Czyż nie wskazałem ci prawego kufra?

- Lewą rękę podniósł pan do góry, więc pomyślałam, że o lewym kufrze mowa.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 - 


  Dowiedz się więcej
1  Pan Błyszczyński - analiza
2  Dusiołek - analiza
3  Szewczyk - analiza i interpretacja



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA TRZECIA






    Tagi: