PRZYGODA TRZECIA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Bywajcie, bywajcie!

Natychmiast pod wpływem tych magicznych słów całe powietrze napełniło się srebrnymi, skrzydlatymi istotami, które poczęły krążyć wokół mnie w blasku księżycowym. Krążąc zbliżały się do mnie coraz bardziej, tak że wkrótce mogłem dokładnie rozróżnić ich twarze. Zdziwiony byłem rozmaitością tych skrzydlatych postaci, charakterystycznym wyrazem ich twarzy oraz ich ubiorami. Każda z nich trzymała w ręku lub pod pachą jakiś tobołek lub zawiniątko. Przyjrzawszy się uważniej, domyśliłem się, iż jest to skrzydlaty rój srebrnych krawczyków, srebrnych szewczyków i wielu innych srebrnych wyrobników przeróżnych przedmiotów zbytku i przepychu. Każdy z nich krążąc wokół mnie w blasku księżycowym, rozwijał swój srebrny tobołek lub zawiniątko i ukazując przedziwne wyroby swego kunsztu zalecał mi swój towar.

Zrozumiałem, iż zgodnie z pragnieniem płomiennej Serminy powinienem przywdziać strój odpowiedni, aby w tym stroju ukazać się jej oczom. Wybrałem tedy na chybił-trafił niezbędne przedmioty i natychmiast skrzydlaty krawczyk ubrał mię w strój królewski, skrzydlaty szewczyk wzuł mi na nogi złociste buty, skrzydlaty pielęgniarz wąsów podkręcił mi wąsy, tak iż sterczały równo i chwacko jak u chrabąszcza, skrzydlaty pielęgniarz brody rozczesał mi brodę, a potem jakiś skrzydlaty właściciel wonności skropił mię i namaścił wonnościami. Tkwiąc na brzegu wyspy, świetniałem, złociłem się i pachniałem w nieskończoność, która jarzyła się w mych oczach rozwiewnym światłem księżyca.

- Czyś zadowolony ze swego stroju, ze swoich butów i z wonności? - zawołał rój skrzydlatych istot.

- Jestem najzupełniej zadowolony - odrzekłem głaszcząc dłonią swe jedwabne ubranie. - Chciałbym teraz znaleźć się tam, gdzie przebywa płomienna Sermina. Nie wiem jednak, jak to uczynić. Po pierwsze - nie znam miejsca jej pobytu, po wtóre zaś - nie mam ani ludzi, ani konia, ani żadnego w ogóle sposobu wydostania się z tej wyspy.

Zaledwom domówił tych słów, zjawił się przede mną rydwan ognisty, zaprzężony w cztery ogniste rumaki. Wsiadłem do rydwanu i po chwili rumaki ogniste uniosły mię w powietrze. Słyszałem jeno szum ognistych kół i parskanie ognistych rumaków, którym ze ślepi i z nozdrzy sypały się nieustannie skry. Zdawało mi się, że ogarnął mię jakiś pożar zaklęty, w którym za chwilę spłonę na popiół. Nie spłonąłem wszakże. Przeciwnie - ogień, z którego utkany był rydwan oraz czwórka rumaków - wywiewał z siebie łagodną a pełną różanej woni ochłodę.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 - 


  Dowiedz się więcej
1  Urszula Kochanowska - interpretacja
2  Urszula Kochanowska - analiza
3  Szewczyk - analiza i interpretacja



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA TRZECIA




    Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)


    Imię:
    E-mail:
    Tytuł:
    Komentarz:
     





    Tagi: