PRZYGODA DRUGA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Wuju! - zawołałem. - Nigdy już noga moja nie postanie w państwie króla Miraża! Dzień mego powrotu byłby dniem mojej śmierci. Czyha tam na mnie niewidzialny Degial, a oprócz tego widok Piruzy i Hindbada zbyt by mi zakrwawił serce!

Wuj Tarabuk nie słyszał moich słów. Siedział już przy stole z piórem w ręce i pisał. Minął poranek - a wuj Tarabuk pisał. Nastało południe - a wuj Tarabuk pisał. Pierwsza gwiazda zabłysła na niebie - a wuj Tarabuk pisał.

- Wuju! - szepnąłem zrozpaczony. - Muszę już w podróż wyruszyć! Przejazd z Bagdadu do Balsory wymaga całej nocy, a okręt z Balsory nad ranem od brzegów odbija.

Wuj Tarabuk pisał.

- Wuju! - krzyknąłem szarpiąc go za ramię. - Nie mam ani chwili czasu! Odjeżdżam! Do widzenia!

Wuj Tarabuk pisał.

Wdziałem kapelusz na głowę i już byłem u drzwi, gdy wuj Tarabuk triumfująco zawołał:

- Skończyłem!

Głos wuja zatrzymał mnie w progu.

- Skończyłem! - powtórzył wuj podbiegając do mnie i podając mi świstek papieru.

- Oddasz to Piruzie do rąk własnych! - wołał wuj Tarabuk. - Powiesz jej tylko te cztery słowa: "skromny utwór wielkiego poety:.

- Dobrze, dobrze! - rzekłem chcąc jak najprędzej uwolnić się od natrętnego wuja.

Wybiegłem szybko z pokoju i po chwili byłem już na ulicy. Wuj Tarabuk wysunął głowę przez okno i zawołał:

- A pamiętaj powiedzieć Piruzie, żeby przysłała po mnie do Bagdadu stu rycerzy konnych! Będę wprawdzie stawiał opór, ale bardzo lekki!

Przynagliłem kroku i wkrótce tak się oddaliłem od wuja Tara-buka, żem już nie słyszał jego głosu.

Nazajutrz z rana byłem już w Balsorze. Omal się nie spóźniłem, gdyż okręt za chwilę miał już odbić od brzegu. Zdyszany wbiegłem na pokład. Poranek był słoneczny. Radość rozpierała mi piersi, gdym uczuł, że okręt z lekka się kołysząc unosi mię hen, daleko, w kraje nieznane. Wsparłem się łokciem o burtę okrętu i zapatrzyłem się w dal morską. Kołysanie okrętu wkrótce mię uśpiło. Przymknąłem oczy i oddałem się rozkoszom snu, ponieważ zmęczony byłem całonocną podróżą. Zaledwo sen owładnął moim ciałem, a już poczułem, że wokoło mnie dzieją się jakieś czary. Fala, która z pluskiem uderzała o ścianę okrętu, rozpadła się nagle na dwoje i wynurzył się z niej straszliwy łeb Diabła Morskiego.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 - 


  Dowiedz się więcej
1  Pan Błyszczyński - analiza
2  Cechy charakterystyczne twórczości
3  Topielec - analiza i interpretacja



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA DRUGA




    Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)


    Imię:
    E-mail:
    Tytuł:
    Komentarz:
     





    Tagi: