PRZYGODA DRUGA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Czy z otomaną i różowym oświetleniem?

- Znajdzie się i otomana, i oświetlenie różowe. Otoczę ciebie, o Najdroższa, zbytkiem i przepychem.

- Boję się tylko - zauważyła królewna ziewając trwożnie - boję się pościgu mego ptaka. Pała do mnie miłością bezwzględną i jestem pewna, że ujrzawszy próżną komnatę uda się na poszukiwanie mojej osoby. Mam jednak przy sobie latarkę-plotkarkę, która działa w ten sposób, że osoby, jej blaskiem objęte, jawią się oczom w miejscu, gdzie ich właśnie nie ma. Jeżeli Rok będzie nas ścigał, zapalimy latarkę-plotkarkę i zmylimy mu drogę. Ujrzy nas gdzie indziej, niźli w rzeczywistości znajdować się będziemy.

W chwili gdy królewna słów tych domówiła, posłyszeliśmy szum skrzydeł olbrzymiego Roka.

Leciał w pogoni za nami, zaciemniając skrzydłami niebiosy.

Najdroższa natychmiast zapaliła latarkę-plotkarkę i z wielką ulgą spostrzegliśmy, że złudzony światłem Rok poleciał nagle w stronę przeciwną. Myśmy zaś udali się w dalszą drogę. Zdążałem z moją Najdroższą ku brzegom wyspy, aby wsiąść na okręt i popłynąć do Balsory, a stamtąd wrócić do Bagdadu. Wyspa była jednak tak obszerna, że szliśmy dni kilka bez skutku. Ruch i powietrze wznieciły w Najdroższej tak nienasycony apetyt, że zjadła cały zapas moich diamentów. Głód jej począł doskwierać. Przeraziłem się na myśl, że nie znajdę nigdzie pożywienia dla zgłodniałej królewny. Próbowałem piec na ogniu upolowaną w drodze zwierzynę i podawałem Najdroższej w nadziei, iż ją znęci świeży, smakowity zapach pieczonego mięsa - lecz nadaremnie!

- Czyś oszalał? - wołała Najdroższa. - Nie biorę do ust nic prócz diamentów. Zapomniałeś już o moich nawyknieniach. Obiecywałeś mi góry diamentów, daj mi przynajmniej choć jeden niewielki pagórek, choć garść, choć garsteczkę!

Byłem zrozpaczony. Najdroższa słabła i nikła mi w oczach. Na szczęście dotarliśmy wkrótce do krańców wyspy. Na brzegu stał właśnie okręt, który za chwilę miał odpłynąć. Zgasiliśmy latarkę-plotkarkę i wbiegliśmy na pokład. Spotkał nas kapitan okrętu, który miał na palcu sygnet ze sporym brylantem. Podał właśnie na powitanie mojej Najdroższej dłoń, obciążoną sygnetem. W okamgnieniu Najdroższa przywarła usteczkami do sygnetu i odgryzłszy brylant połknęła go ze smakiem.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 - 


  Dowiedz się więcej
1  Dusiołek - interpretacja
2  Pan Błyszczyński - interpretacja
3  Urszula Kochanowska - interpretacja



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA DRUGA




    Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)


    Imię:
    E-mail:
    Tytuł:
    Komentarz:
     





    Tagi: