PRZYGODA SIÓDMA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Zbroję się! - szepnął wuj głosem złamanym.

- Naprzód! - zawołał kapitan.

Marynarze jednoczesnym krokiem posunęli się naprzód. Ja i Chińczyk też niezwłocznie wykonaliśmy rozkaz kapitana. Atoli wuj Tarabuk nie ruszył się z miejsca.

- Wuju! - szepnąłem znowu. - Na litość Boga - zrób krok naprzód.

- O, niedomyślny! - odrzekł wuj. - Nie rozumiesz komendy kapitana "Naprzód"? - Wszakże to tytuł poematu, który mam właśnie na plecach. Toteż pojmuję komendę kapitana w ten sposób, iż powinienem do straszliwych olbrzymek odwrócić się plecami, ile że na nich właśnie świetnieje ów tytuł...

- Na miłość Boską, wuju! - szepnąłem chwytając go za rękę. - Nie czyń tego! Zgubisz nas wszystkich i na domiar złego zniesławisz swe imię, gdyż cię potępią, jako tchórza!

- Trudno - odpowiedział wuj głosem bezsilnym. - Nie mogę dłużej wytrzymać wzroku tych potwornych kobiet! Widok jadowitych żmij i wężów, które wypełzają z ich oczu, odbiera mi spokój, odwagę i wszelki humor. Jestem pewien, że nie zniesławię swego imienia, gdyż jest ono zbyt znane i znakomite. Nawet kapitan obcego okrętu wykrzykuje tytuł mego poematu. Jest to niezbity dowód mojej poczytności.

- Naprzód! - zawołał znów kapitan.

Tym razem wuj Tarabuk nie wytrzymał i błyskawicznie odwrócił się tyłem do Purpurowca.

Zaledwo to uczynił, a jedna z olbrzymek tygrysim susem przeskoczyła z Purpurowca na pokład naszego okrętu i spadłszy na kark wujowi obaliła go na ziemię. W tej chwili reszta jej towarzyszek, skacząc w ślad za nią, przedostała się na nasz okręt. W okamgnieniu niezwalczone olbrzymki skrępowały sznurami kapitana i całą załogę.

Znieruchomieni marynarze z wściekłością spoglądali na wuja Tarabuka.

- Tchórz! - wołali jedni.

- Potwór! - wrzeszczeli drudzy.

- Zdrajca! Diabeł! - krzyczeli inni.

Bardzo być może, iż na twarzy wuja Tarabuka zakwitł w tej chwili bolesny rumieniec wstydu, lecz nie można go było dojrzeć z powodu zbyt gęstego druku, który pokrywał tę twarz czarną zasłoną.

- Moja to wina i przyznaję się do niej - szepnął nieszczęsny wuj spuszczając oczy. - Chętnie bym teraz stawił czoło tysiącom na j straszniej szych olbrzymek, ale niestety, chęć moja jest spóźniona, gdyż krępują mię więzy, których zerwać nie mogę. Mam wszakże nadzieję, iż w inny sposób potrafię nas wszystkich wyratować.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 - 


  Dowiedz się więcej
1  Urszula Kochanowska - analiza
2  Dusiołek - interpretacja
3  Pan Błyszczyński - interpretacja



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA SIÓDMA




    Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)


    Imię:
    E-mail:
    Tytuł:
    Komentarz:
     





    Tagi: