PRZYGODA SIÓDMA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Bardzo piękne mają oczy - zauważył szeptem wuj Tarabuk.- Dziwię się tym, którzy nie mogą znieść ich spojrzeń.

- Nie można ufać ich oczom - odrzekłem pośpiesznie. - Nie wiadomo, jakie czary i uroki kryją się w tych oczach na pozór pięknych. Bardzo być może, iż z tych oczu wymkną nagle jakieś węże lub żmije jadowite.

Zaledwiem tych słów domówił, wuj Tarabuk chwycił mię mocno za rękę i głosem zdławionym szepnął:

- Litości! Już widzę złote żmije i węże, które wynikają z oczu tych wiedźm! O, spójrz, Sindbadzie! Żmije te pełzną po powietrzu wprost ku nam!

W pierwszej chwili wydało mi się, że wuj Tarabuk majaczy. Lecz - niestety - nie było to majaczenie! Oczy olbrzymek rozwarły się na oścież i z ich tajemniczej głębi wynikały rzeczywiście jakieś ruchliwe i lotne żmije złocistej barwy. Wynikały wciąż, jedna za drugą, i - kłębiąc się w powietrzu nocnym - płynęły ku nam. Wkrótce całe powietrze zaroiło się od złotych żmij. Ich płomieniste, cienkie jak igły żądła jarzyły się w ciemnościach. Każda z tych żmij trwała tylko jedno okamgnienie i marła znikając bez śladu. Wszakże na jej miejscu zjawiały się inne, tak że tysiące złotych, cienkich smug żarzyło się wokół.

- Panowie! - zawołał znowu kapitan. - Stójcie odważnie w miejscu i nie odwracajcie się tyłem do Purpurowca! Ktokolwiek się odwróci, ten cały okręt odda w ręce tych wiedźm!

Purpurowiec zbliżył się jeszcze o krok jeden. W oczach naszych migały złote żmijki, których liczba niezmiernie urosła. Źrenice olbrzymek rozszerzały się coraz bardziej.

- Sindbadzie! - szepnął mi do ucha wuj Tarabuk. - Nie masz pojęcia, do jakiego stopnia chce mi się plecami odwrócić do Purpurowca, aby nie widzieć tych złotych żmij o płomienistych żądłach!

- Na Boga! - zawołałem. - Bądź mężny, wuju! Patrz prosto w oczy tym wiedźmom! Jeśli nie wytrzymasz i tyłem się do nich odwrócisz, czeka nas zguba i hańba!

- Zdaje mi się, że nie wytrzymam... - zauważył szeptem wuj Tarabuk.

Byłem zrozpaczony.

Tymczasem kapitan stanąwszy na przedzie całej załogi dał znak ręką, aby gromadnie posunięto się ku przodowi okrętu.

- Wuju! - szepnąłem. - Uzbrój się w odwagę!

Udostępnij

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 - 


  Dowiedz się więcej
1  Urszula Kochanowska - interpretacja
2  Urszula Kochanowska - wiadomości wstępne
3  Pan Błyszczyński - analiza



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA SIÓDMA







    Tagi: