PRZYGODA SIÓDMA
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Potrzeba mi trzech niewolników, a widzę, że masz właśnie trzech do sprzedania. Za tego młokosa dam ci sto dukatów, za Chińczyka - pięćdziesiąt, a za tego trzeciego - dam tylko jednego cekina, ponieważ jest wstrętnie brzydki i ma gębę zgoła zakopconą.

Olbrzymka zgodziła się na ceny proponowane przez czarnoksiężnika, lecz wuj Tarabuk z oburzeniem spojrzał na kupca i zawołał:

- Jak śmiesz proponować tak niską cenę za mnie! Obrażasz moją osobę i jednocześnie składasz dowód, iż nie umiesz ocenić wartości ludzi. Jestem poetą! Straciłbym cześć dla siebie samego, gdybym się zgodził na tak nikczemną zapłatę!

- Wuju! - szepnąłem. - Na litość Boga, nie opieraj się i nie wszczynaj zbytecznej kłótni. Bądź rad, że kupują nas hurtem i że będziemy wspólnie dzielili swe losy. Byłoby stokroć gorzej, gdyby nas sprzedano rozmaitym czarnoksiężnikom i gdybyśmy musieli rozstać się i zatracić wszelką wieść o sobie.

Wuj Tarabuk dumnie podniósł głowę.

- Nie mogę się zgodzić na to, abym został tak tanim nabytkiem! - zawołał głosem uroczystym. - Wart jestem przynajmniej tysiąca dukatów.

- Nikt cię o zgodę me pyta - odparła olbrzymka.

- I nikt nie da tysiąca dukatów za takiego smolucha - dorzucił warcząc czarnoksiężnik.

- Nie jestem smoluchem, lecz poetą! Przyjrzyj się mojej twarzy, a przekonasz się, iż świetniej ą na niej tatuowane poezje!

- Ani mi się śni przyglądać takiej twarzy! - odrzekł czarnoksiężnik. - Bądź zadowolony, że daję za ciebie jednego cekina, boś niewart nawet grosza.

Czarnoksiężnik z pogardą odwrócił się od wuja Tarabuka i wypłacił olbrzymce należność za mnie, Chińczyka oraz upartego a nieszczęsnego właściciela zadrukowanej twarzy.

- Przeniosę was teraz do mego pałacu z pomocą zaklęcia - rzekł zwracając się do nas. - W ciągu jednej minuty będziecie na miejscu.

Czarnoksiężnik wyciągnął nad nami dłonie i wyszeptał zaklęcie.

Natychmiast pod wpływem wyszeptanego zaklęcia jakaś siła niewidzialna przeniosła nas do wnętrza pałacu potwornego Barbela.

Znaleźliśmy się nagle w komnacie pałacowej o ścianach pozłocistych, na których wisiały portrety dziadów i pradziadów Barbela. Twarze ich miały rysy mopsie, tak że od pierwszego wejrzenia można było z łatwością stwierdzić podobieństwo rodzinne pomiędzy Barbelem a jego przodkami.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 - 


  Dowiedz się więcej
1  Szewczyk - analiza i interpretacja
2  Topielec - analiza i interpretacja
3  Pan Błyszczyński - analiza



Komentarze
artykuł / utwór: PRZYGODA SIÓDMA







    Tagi: